piątek, 3 stycznia 2014

Każdy wschód Słońca...



Wystartowałem.

Już od jakiegoś czasu nosiłem się z utworzeniem czegoś takiego. Żałuję, że musiało to czekać aż do teraz. Ale zmotywowała mnie do tego pewna osoba, której chcę za to szczerze podziękować - jak również za każdą pozytywną inspirację, którą wniosła do mojego życia.

Nie uniknę szablonowego rozpoczęcia, więc na początek trochę info.


  1. Dlaczego utworzyłem tego bloga?


Hmm... Uczę się trochę bardziej zwięzłych wypowiedzi, niż te na 20 tys. znaków ;-) Tak więc niech wystarczy jedno - lubię pisać. Dużo.
Bezpośrednią przyczyną stały się: początek Nowego Roku, incydentalny dostęp do Internetu oraz hmm... inspiracja dzisiejszym wschodem Słońca. To nowy dzień w nowym roku - choć kalendarzowym tylko. Na dniach zaczęło się w moim życiu coś nowego... dobrze to jakoś symbolicznie uwiecznić :)

   2. Po co istnieje?


Tu już się zaczynają schody. Powodów jest mnóstwo. Choćby chęć wyrażenia publicznie swoich myśli. Człowiek staje się w społeczeństwie istotą anonimową. Dostrzegam te mechanizmy nawet w mniejszych grupach! Jakie są tego następstwa - idzie sobie wyobrazić... ale na pewno nie pozytywne.
Jeśli dodać do tego chęć wyrażenia swoich myśli w formie bardziej trwałej i osobistej, niż na Facebooku, w szeroko pojętym środowisku chrześcijańskim - aj, aj, już wiadomo, że będzie grubo...
Z resztą... wszystko wyjdzie w praniu.

A pod tym wszystkim... bardzo głęboko... jest ukryta szczera chęć zwiastowania Dobrej Wiadomości, Ewangelii o Jezusie Chrystusie wszystkim ludziom. Bo wszyscy [, wierzący też,] Jej potrzebują (nawet, o dziwo - ja!).

  3. "Panie, co tu się buduje?"

Będę|chcę tu publikować i promować:


  • komentarze
  • dyskusje
  • przemyślenia życiowe
  • cytaty biblijne ("Z Biblią na co dzień", publikowane codziennie na Facebooku przez portal Kościół Ewangelicko-Augsburski (Luterański) w Polsce)
  • rozważania biblijne
  • wartościowe cytaty...
  • ... wartościowych osób
  • miejsca, które cenię
  • wydarzenia, warte uwagi
  • muzykę i poezję ze szczególnym uwzględnieniem pewnego Wędrownego Grajka ;)
  • zdjęcia - no, może, jak będzie czas i możliwości
  • i wszystko inne, co mi tylko przyjdzie do głowy (tak, wiem, głupi punkt, ale niech sobie jest dla zasady)


  4. A co poza tym?


Tutaj nadmienię jedną zasadniczą rzecz.
Ten blog jest prowadzony przez osobę wierzącą. "W" i "ku". Ma na celu w dużej mierze publikowanie myśli duchowej (w kontekście chrześcijańskim) i teologicznej.
Bardzo mi przykro (autentycznie!), że muszę zastrzec, że dwie rzeczy nie będą tutaj tolerowane.


  • trolling - mam z nim trochę doświadczenia z pewnego Forum (chcecie wiedzieć, jakiego? ;) ), przez długi czas jako user, a później przez ok. rok jako moderator. Wiem, że w trollingu jest coś głębokiego, co może być użyte w użyteczny sposób (p. "Trolling is AN art", rzadko, bo rzadko, ale jednak mimo wszystko) - ale w praktyce wprowadza on jedynie chaos, nieporozumienia, dezinformację. I najważniejsze - pochłania czas. A czas... nie, h. prawda, żaden pieniądz. Czas jest bezcenny. Może dlatego również nie znamy jego ceny, bo nie wiemy, ile nam samym go jeszcze zostało...Tak więc, odchodząc [, sam się zastanawiam, na jak długo,] od filozofowania - trolli tutaj nie trzeba. No dobra. Mój brat ma na to dyspensę :P
  • ateizm - cóż... Tutaj krótko powiem: "patrz wyżej". Oj, zjadłem ja zęby na rozmowach z niejednym ateistą... A może "ateistą"? "Pseudo-ateistą"? "Agnostykiem"? Dygresjując - to materiał na ciekawe rozważanie terminologiczne ;-)Ale, jak by nie było. Nie mam czasu na dyskusje z ludźmi, niewierzącymi, czy też wierzącymi w niewiarę/nieistnienie jakiegoś ich urojonego boga <znaczący uśmiech  kierunku pewnego pana, który nie istnieje>. Znaczna część życia mija mi na dyskusjach z ludźmi wierzącymi. Jak - to już inny temat... Uważam to za możliwe, ale bezcelowe - przynajmniej tutaj... przynajmniej dzisiaj... Ze względu na moje aktualne trudności z dostępem do Netu, nie mogę sobie pozwolić na pisanie o tak wielu rzeczach. Z resztą, z moim duszpasterskim (to chyba dobre określenie? Przynajmniej teoretycznie rzecz biorąc, heh...) podejściem, postrzegam każdego, który mówi, że nie wierzy, jako człowieka z problemem - aktualnym lub przeszłym, który jednak ma na niego wpływ. Który warto poznać - żeby wiedzieć jak rozmawiać... o ile w ogóle warto. Ale na to potrzeba czasu - ja czasu nie mam. "Przykro mi."


  5. Coś jeszcze?

Jestem świadomy, że nie wszystko powiedziałem... co ja piszę - w zasadzie mało co powiedziałem (nie patrzcie na formę, plis ;) ). Trudno. Wyjdzie w praniu. Lubię to powiedzenie. I wprawiam w życie...


To już koniec mojego "autorskiego wstępu".
Coś się kończy - coś się zaczyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz